Ropski Pustelnik nie lubi samotności
Słońce chyli się już ku zachodowi, przycmentarna droga powoli zatapia się w mroku, a tymczasem ktoś siedząc niemal na jej środku, wykuwa coś w kamieniu. Tym kimś jest pan Tadeusz, popularnie zwany „Tadkiem pustelnikiem”. Cóż może wykuwać taki człowiek? A choćby krzyż na swój grobowiec. W Niedzielę Palmową wyruszam na poszukiwania pana Koszyka, bo tak brzmi jego nazwisko. Docieram do baraku na styl wozu Drzymały. Mijam go jednak i udaję się do domu pana Bogdana Siuty, który mieszka nieopodal. Ten idzie do wspomnianego baraku i okazuje się, że pan Tadek nie poszedł do kościoła, tylko drzemie wewnątrz. – Niech pan napisze, że on to w nocy zamiast spać czyta gazety. Ma tam jakieś historyczne. W dzień natomiast zamiast wstawać, to on śpi i dziś przez to wszystko nawet do kościoła nie poszedł – kręci głową pan Bogdan. Pan Tadek lub jak kto woli Pustelnik ma 78 lat. W baraku mieszka ósmy rok wliczając zimę. Gdy dziwię się jak wytrzymuje podczas mrozów, on zachwala, żenieraz jak się ogrzeje...