Posty

Wyświetlam posty z etykietą kościół

Sam na sam w Grodzie

Kraków nocą. Niedziela. Nie byłem na mszy. Szukam kościoła. Godzina 19:30. Z Mariackiego właśnie „wyganiają” ostatnich zwiedzających i odwiedzających. – Spóźniłem się – kołacze mi się po głowie myśl z cyklu „niezła wtopa”. Rynek spowity głównie młodymi ludźmi, którzy szukają wszelakich uciech. Szukam innego. Znajduję ten koło Bagateli. Ten z odbiciem stopki Królowej Jadwigi. Idąc do celu, mijam pięćdziesięciolatka z kartką w ręku i napisem „zbieram na pierogi”. To chyba małżonek kobiety, którą z tym samym obwieszczeniem, widziałem w tym samym miejscu kilkadziesiąt godzin wcześniej. Właśnie kończy się msza wieczorna. Wchodzę. Kościół pustoszeje. W liczbie siedmiu osób ogółem, zostaję by nieco pokontemplować. Gdy wszyscy z moich „towarzyszy” wychodzą, jestem zupełnie sam. Fajne uczucie. Fajne, bo nie każdy go doświadczył. Lubię inność. Jest cichuteńko, niczym w lesie, lub na cmentarzu. To niemal centrum miasta, wieczorne godziny szczytu, a tymczasem trwam w dobrotliwej głuszy. Słychać t...