Oczywiście skład się zgadzał...

Robert Maaskant stwierdził, że zwycięskiego składu się nie zmienia i w jej myśl wystawił na murawę przeciwko Zagłębiu dokładnie tych samych piłkarzy co w efektownie wygranym spotkaniu z Legią Warszawa 4:0.

Efekt?
Wymęczone trzy punkty po przeciętnej grze. Grze w sumie to stwierdzenie na wyrost, gdyż tak naprawdę, jak nawet słusznie zauważyli komentatorzy Canal Plus- był to mecz, w którym mało było składnych akcji, gry typowo piłkarskiej, o akcjach pachnących bramką nie wspominając...

Szarpania, popychania, faulowania i gryzienia murawy
(ale w negatywnym znaczeniu) było tyle, że można by obdzielić nimi kilka spotkań. Ta piłka, jaka ona nieobliczalna, przecież zaledwie tydzień temu mieliśmy na murawie zupełnie odwrotną sytuację, a mecz w skali atrakcyjności na łamach Przeglądu Sportowego został oceniony pięcioma na sześc możliwych gwiazdek! Temu dzisiejszemu należy się nota 2/6. Zresztą w podobnym stylu wygrały inne kluby z Wielkiej trójki- Legia i Lech...



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Arkadiusz Serafin: Nigdy bym tego nie przewidział

"Netka": Chciałabym nagrać kawałek z Marleyem!

Na przejściu