Posty

Kamil Wiktorski - Polak z Glasgow Rangers

Obraz
19-letni obecnie środkowy pomocnik, latem 2009 roku przeniósł się z młodzieżowego zespołu Zawiszy Bydgoszcz do młodej ekipy Glasgow Rangers. W tym roku - co zapewne wie niewielu - został włączony do kadry pierwszego zespołu. Ma zatem szansę na seniorskie występy – nie bójmy się użyć tego słowa – we wciąż wielkim i słynnym szkockim klubie. Co prawda "The Gers" z powodu kłopotów finansowych zamiast toczyć boje z Celtikiem Glasgow czy Heart of Midlothian grać będą w... czwartej lidze przeciw takim „tuzom” jak Montrose FC czy Peterhead FC, ale nie przeszkodziło to ich kibicom w wykupieniu 30 tysięcy karnetów na ten sezon i pobiciu frekwencji z pięciu stadionów szkockiej Premier League z ostatniej kolejki, którą oglądało ledwie 40 400 widzów. Powiedziałeś kiedyś, że Twoim celem jest debiut w seniorskiej drużynie Glasgow Rangers i ostatnio faktycznie zostałeś włączony do pierwszego zespołu... Tak, to prawda. Przyznam, że po cichu liczę na swoją szansę. Jak zareagowałeś, gdy dowiedz...

Koment 2

Czytając dziś rozmowę z detektywem zajmującym się niewiernością małżeńską w naszym kraju, w mojej głowie - prócz danych statystycznych - zapisała się poniższa wypowiedź - dziennikarz przeprowadzający wywiad skonstatował, że mężczyzna w swoim związku nie ma czasu by zaspokoić swojej połowicy, ponieważ nierzadko "jest zajęty utrzymywaniem rodziny". Oto odpowiedź detektywa: "Częściej pomnażaniem i tak już dużego majątku. Spora część moich klientów nie musi wiązać końca z końcem, lecz raczej utrzymują duże domy i kupują drogie auta. Co ciekawe, podczas wywiadów dotyczących danej sprawy mężczyźni często opowiadają mi z nostalgią, jak 10-15 lat wcześniej mieszkali z żoną w wynajętym mieszkanku i zamiast chodzić do restauracji i kin, wypożyczali filmy na wideo, a jednak byli szczęśliwi. Teraz mają luksusowe samochody, jeżdżą na wakacje na Majorkę, ale są nieszczęśliwi i wszystko im się rozwala. Myślę, że do wielu zdrad nie doszłoby, gdyby partnerzy potrafili zrezygnować z częśc...

Koment 1

Jakieś kilka, lub kilkanaście chwil temu – nieistotne a piszę na początku, ech – miałem okazję obejrzeć bardzo ciekawy film, a tytuł jego brzmi: „Części intymne”(CHCESZ OBEJRZEĆ - KLIKNIJ) , co może kojarzyć się niektórym dość jednoznacznie i faktycznie – dobrze się Wam kojarzy. Nie jest to jednak absolutnie obraz „dla spragnionych seksualnych uniesień”, ale też jak najbardziej nie powinny go oglądać dzieci do 18 roku życia. Niektóre sceny są tak fantastyczne, że „Lepiej…lepiej nie mówić”*, ale ogół jest już głębszy. Biograficzny dramat i komedia w jednym to opowieść o Howardzie Sternie, amerykańskim (swoją drogą Amerykanie to trochę inni mentalnościowo ludzie niż Polacy i dobrze, choć pewnie bym się z nimi nie dogadał, i to nie z powodu odmiennego języka) prezenterze radiowym i jego życiu zawodowym oraz prywatnym. Można powiedzieć: gość miażdżył system. Bawił się ze swoimi pracodawcami jak nasi swojscy Pawlak z Kargulem ze sob...

"Ojro 2012": krótka notka

Przyznam, że po ostatnim meczu naszych - znowu niestety tylko i wyłącznie - "orzełków" nie miałem chęci pisania czegokolwiek. Po takim spotkaniu najpierw musiałem odreagować czyli np. policzyć ile minut ma dzień (1440). Następnie skupiłem się na opisywaniu dziurawych dróg lokalnych, czy tekstach o ludziach z małych miejscowości, o których naprawdę warto pisać. Przepraszam za kolejność. Piłka zeszła dla mnie na dalszy plan, niczym sylwetka Franciszka Smudy dla ogółu żądnego sensacji i jego obolałej głowy, po tym jak zaszył się przed światem. Euro w naszym kraju i jakże dzikim ukraińskim "przejebiewie"* ("gratulacje" za Tymoszenkę i mordowanie psów czy kotów) można poważnie uznać za bardzo udane. Atmosfera, ilość bramek, dróg, pięknych kobiet, pięknych policjantek, mostów, sklepów monopolowych, dworców, zabytkowych ulic, stadionów, pogoda czy wreszcie smak miejscowych potraw i napojów dodających animuszu z pewnością przypadły do gustu zdecydowanej większości...

"Ojro 2012": Kibicowanie nie idzie w parze z płcią - rozmowa z psychologiem o Euro 2012

Rozmowa z Justyną Woźniak, psychologiem pracowni psychologicznej „Sensorium” w Gorlicach Euro 2012 potrwa do 1 lipca, kiedy to rozegrany zostanie finał. Do tego czasu żony będą musiały znosić widok męża stale obserwującego mecze piłkarskie. Jak kobiety mają sobie radzić z tym stanem rzeczy? Kobiety, z którymi rozmawiam rzadko poruszają temat Euro 2012. Mecze nie odrywają ich uwagi od codziennych zajęć. Jeśli ktoś ma dużo obowiązków – sprząta, gotuje, pomaga dzieciom w odrabianiu zadań domowych, dokształca się, a przy tym wykonuje pracę zawodową – zazwyczaj ma mało czasu na koncentrowanie się na piłce nożnej. Może ją obserwować z boku ale zazwyczaj nie zawraca sobie nią głowy. Piłka nożna to sport typowo męski – dlaczego? Jest to dyscyplina strategiczna – liczy się taktyka doprowadzająca drużynę do zwycięstwa. Mecz piłkarski to taka „wojenka”, a wojnami kobiety właściwie nigdy nie były zainteresowane na p...

Cwaniak z Sheratona

Obraz
Czwartek, Kraków, tytułowy hotel czyli pięć gwiazdek. Kultura dla gości, elegancja, przepych czyli ogólnie – wielki świat. W środku reprezentacja Holandii, obecnie jeden z outsiderów turnieju. Na zewnątrz chłodno – dwadzieścia stopni jak na czerwiec to mizeria - i na dokładkę nieustannie leje. Podsumowując, dzień jak malowany, ale…farbami wodnymi (cytat za RMF żeby nie było). Przed wejściem grupka blisko czterdziestu fanów, których najwidoczniej nie obchodzą wyniki sportowe osiągane przez ekipę z Kraju Tulipanów, bowiem i tak chcą z bliska zobaczyć swoich pupili. Jedni czekają na autograf, inni na najtrudniejsze w takich akcjach zdjęcie z piłkarzem, a jeszcze inni pretendują do miana „najnormalniejszych gapiów”. O godzinie 17 „Oranje” mają trening na Reymonta. Jeszcze kilkanaście minut do zajęć, zaraz zawodnicy wyjdą na zewnątrz, by odjechać na stadion. Nagle radosną atmosferę oczekiwania przesiąkniętą sporą nadzieją - kibice stali blisko wejścia do budynku, czyli mieli szansę na złapa...

"Ojro 2012" cz. 4: po Rosji bez egzaltacji, ale ze zwyczajną prawdą

Zwykle jest tak, że na grę "swoich" - czy to klubów czy też reprezentacji, patrzy się o wiele bardziej krytycznie niż na grę innych. Wiadomo. Wczoraj z mojej strony w stronę Polaków było jedynie i aż - głośne chapeau bas! Polscy piłkarze rozegrali wtorkowego wieczoru - przynajmniej według mnie - najlepsze spotkanie rangi mistrzowskiej od czasów Mundialu w 2002 roku, kiedy to pokonali USA 3:1 (gole Olisadebe, Kryszałowicza i Żewłakowa). Pamiętam, że gdy wróciłem mocno zziajany z gimnazjum do domu - by zdążyć na transmisję - była jakaś 6 minuta gry, a na tablicy świetlnej widniało magiczne 2:0 dla naszych. Nie dowierzałem za żadne skarby świata! Myślałem, że na tej grafice z wynikiem pojawił się zwykły błąd, bo błądzić jest..... Jak to? Prowadzimy dwoma trafieniami z mocnymi Amerykanami?! Mimo, że wspomniany mecz nic nam już na tamtych MŚ nie dawał, do dziś mam go przed oczyma. Tak samo będzie od teraz z pojedynkiem przeciwko Rosji. Polacy zagrali wczoraj na poziomie klasy ś...